Pata !

Iza przekonała mnie do wycieczki wspinaczkowej do Patagonii. Bo może nie ma co czekać aż będę miszczem świata, bo tam ładnie, bo pewnie lepiej zrobić sobie też rozeznanie… I to wszystko prawda.

Po długim wieczorze (właściwie kilku) kminienia i szukania biletów stanęło na locie do Bariloche, wspinaniu 3-5 dni we Frey’u. Potem przelot do El Calafate i podział pozostałych dwóch tygodni na El Chalten i Torres del Peine.
Bariloche i Frey.
Bariloche to małe, urocze miasteczko, w którym bardzo ciężko się połapać z komunikacją miejską :-). Aby podejść do schroniska Frey trzeba podjechać autobusem lini 155 do Villa Cathedral. Przystanek jest… tylko że rozkład jazdy tylko w internecie… Autobusy jadą co godzinę… tylko że, jadą dwa jeden, góra a drugi dołem… Zanim się w tym połapałyśmy to idąc na autobus o 8.00 w Villa Cathedral odległym o 45min byłyśmy koło 12.
Podejście do doliny bardzo ładne i przyjemne. Strava. Już na początku widnieje znak, że trzeba mieć rezerwacje nawet pod namiot. Rezerwacji oczywiście nie miałyśmy, na co Pan w schronisku trochę kręcił nosem, ale rozbiłyśmy się i było pięknie. Schronisko i platformy są położone nad uroczym dość ciepłym jeziorkiem gdzie można się kąpać. Sielanka na całego. W niedzielę z rana poszłyśmy się wspinać. Na początek w niedzielę droga Del Techo na Aguja El Buelo. 5 wyciągów raczej ładnego wspinania, jeden za 6a – dużej klasy. Potem podjęłyśmy jeszcze próbę na Aguja Vieja odległej o kolejne 50min podejścia. Niestety, droga pana Pioli tam też robi swoje i brakło mi już głowy na prowadzenie stromych płyt.
Kolejnego dnia podeszłyśmy na Torre Principal (Strava), gdzie chciałam zrobić polecaną drogę Sinestro Total. Tylko że źle skręciłyśmy na podejściu i aby tam dotrzeć musiałybyśmy dołożyć jeszcze 1h30min podejścia… Także wybór padł na również polecaną drogę Clemenso. Festiwal przerys i wspinania 3D. Z kulminacją w wyciągu pod którym zakładając fifke powiedziałam ‘Iza przegotuj sobie prusa, będę to haczyć. To może trochę zająć” a ostatecznie zrobiłam 1xA0. Idąc po płetwie szurając plecami o ścianę i asekurując się w dachu. Mnie się bardzo podobało :-).
Zmęczone wróciłyśmy do namiotu. We wtorek podeszłyśmy pod klasyk rejonu “Sifuentes – Weber – Monti” na Aguja Frey koło schronisk… Niestety obie ruszałyśmy się jak kołki i po dwóch wyciągach zjechaliśmy i zrobiłyśmy łatwiejsze Diedro y fisura de Jim. Sifuentes – Weber – Monti poddało się dnia następnego, nie sprawiając żadnych trudności. Piękne wspinanie, zjazdy, jedzonko i trek spowrotem do Villa Cathedral. Strava.
El Chalten, Aguja Guillaumet, Aguja l’S
W czwartek przemieściłyśmy się z Bariloche samolotem do El Calafate a potem autobusem do El Chalten. Im bardziej na południe tym trudniej znaleźć dobrą pogodę na wspinanie w górach. Jako że, na sobotę prognozowane było krótkie okno to jeszcze w czwartek wieczorem zrobiony został przepak. W piątek rejestracja do wyjścia, i stopem do Rio Electrico. Podejście pod Guillaumet jest ponoć najłatwiejsze w rejonie. Najpierw koło 10k po w miarę plaskim potem około 1100m stromego podejścia. Strava. Wiatr na podejściu nie oszczędzał, acz czasami pomagał i można było wręcz podbiegać. Na końcu kawałek przed biwakiem, zwiało mi z głowy okulary. Kolejną ofiarą wiatru stał się namiot. Złamało nam maszt i wyrwało odciąg.
Noc bez namiotu w mocnym wietrze nie zapowiadała się różowo. Ja byłam optymistyczna a Iza mocno sceptyczna. Dostałyśmy od sąsiadów jedną płachtę, wlazła w nią Iza, a  ja przykryłam  się podłoga pod namiot. I wszystko byłoby dobrze gdyby nie padało… Iza obudziła się optymistyczna, a ja rozwalona psychicznie walką w nocy z wiatrem zrywającym że mnie okrycie i deszczem. A no i jeszcze przemoczona. Nie wiem co nas pokusiło o podejście mimo później pory… tak czy inaczej pod droga (acz nie do końca) zameldowałysmy się o bagatela 12. “Nie do końca” i inne argumenty o czasie ostatecznie zdecydowały o wycofie. I tak zaliczyłyśmy swój pierwszy Patagoński trek ze szpejem :-). Strava z podejścia pod ścianę. Strava z zejścia.
W Rio Electrico byłyśmy koło 21.30 a na stopa do El Chalten zabrał nas pierwszy przejeżdżający samochód (nic że po pół godziny :-)).
Morał taki że trzeba nosić jednak płachte biwakowa jeśli się podchodzi na krótkie okno. Wstawać i cisnąć nawet po kinowej nocy jeśli się chce zrobić drogę. Tak czy inaczej wycieczka ładna.
Niedziela i poniedziałek to rest i przygotowania do następnego celu, jako że we środę i czwartek kolejne okno, a wtorek też całkiem niezły.
Padło na drogę Austriaka na Aguja l’S. Założenie było takie, że droga łatwa, nie powinna nastręczyć żadnych trudności, i że powinno się udać. Strategicznie wystartowałyśmy podejście o 6 rano z El Chalten, coby móc go sobie rozłożyć na dwie części z liofem przy Laguna Sucia oraz żeby mieć większe szanse na miejsce w Swiss Bivy – to takie schronienie w którym mieści się max 8 osób. Strava. Plan wypalił, miałyśmy osłonięte miejsce do spania. Położyłyśmy się wcześnie spać, by wystartować z zapasem. Droga zaczyna się od przekroczenia szczeliny brzeżnej. Można to zrobić od lewej lub prawej strony. Jako że miałyśmy info sprzed kilku dni że ktoś szedł z lewej, tam też jest bliżej, to tak też zrobiłyśmy. Pomysł średni, bo przyszło mi zrobić półtora metra stromego lodziku z jedną dziabka. Potem stromy (50stopni) śnieg, około 150m. Kiedyś nauczyłam się nie mówić “300m – ile to może zająć”, tym razem nauczyłam się że “150m śniegu – 30min” jest równie abstrakcyjne w słabych warunkach. Każdy krok to na początku dwa chwilę później trzy, a na koniec cztery solidne kopnięcia w śnieg. Zabrało to 2h i było zdecydowanym kruksem drogi. Potem piękne sześć długich wyciągów, tłum i sława na szczycie, widoki na Cerro Torre i zjazdy. Lina zaklinowała się nam dwa razy, a razem ze śniegiem wyszło 10 lub 11 zjazdów. Strava.
Dzień później zrobiłyśmy sobie powolny poranek i zejście. Strava. Bardzo fajna wycieczka. Podsumowanie Izy :
 “Plan minimum wykonany! Korzystając z bezwietrznej (!) pogody udało nam się wywspinać uroczą dróżkę na Aguja L’s. Samo wspinanie zajęło nam niecałe 5 h, podejście pod drogę, zjazdy i zejście ok 26 h oraz ponad 40 przedreptanych kilometrów. Dużo się trzeba nachodzić w tej Patagonii, żeby dotknąć skały…”
W El Chalten dni restowe oraz czekanie na okno pogodowe można z radością spędzić w skałkach. Tak też spędziłyśmy (wraz z pakowaniem i planowaniem) piątek i sobotę. Zrobiłam nawet jakieś szemrane 6c+ OS, i nie szemrane w drugiej próbie. Bardzo miło.
Torres del Paine
Bardzo chciałam zobaczyć nie tylko Fitz’a i Cerro Torre ale również Torres del Paine, więc jako że wycieczka miała być wspinaczkowo-zwiedzaniowa pojechałyśmy do Chile. Udało się również szczęśliwie, bo po przyjeździe z El Chalten pierwszym autobusem (bagatela odkazd o 4.30) okazało się że ostatni autobus w niedzielę do Puerto Natales nie ma już miejsc. Szczęśliwie kilka osób z rezerwacją się nie pojawiło i załapaliśmy się na transport.
Nie miałyśmy rezerwacji na żadne kampingi w parku, ale miałyśmy glejt wspinaczkowy. Polskim sposobem po prostu poszłyśmy z namiotem. W dwa dni zrobiłyśmy sporą część treku “W” który jest rozpisany na pięć, wyszło 65km, no bo przecież z lekkim plecakiem to można chodzić.
W pierwszy dzień podeszłyśmy na punkt widokowy na Torres, gdzie robiąc jaskółkę nad stawem prawie zaliczyłam kompiel w jeziorze (znaczy moja lewa noga zaliczyła), a potem pod Cuerros (czy jakos tak) przeszłyśmy do darmowego campingu Italiano.   Strava. Drugiego dnia było brzydko, i podeszłysmy tylko kawałek w stronę Britanico, a potem całą drogę na autobus spowrotem. Zlało nas na początku niemiłosiernie. Strava.
Miejsce bardzo ładne, tylko że jeszcze trudniej tam z pogodą.
Pingwiny
A tak naprawdę to pojechałam do Patagonii zobaczyć pingwiny ! Strava.
IMG_20180131_082302.jpg
Advertisements

3 thoughts on “Pata !

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s